Święta.
Kompletnie nie czuję klimatu.
I jeszcze non stop sprzatania, gotowania, latania. Ukrywanie prezentów.
Nie bawi mnie to. Zupełnie nie bawi.
Ojciec jutro przyjeżdża. Nareszcie go zobaczę... W końcu rok to nie mało...
I druga strona medalu.
Koszmar. Znowu się zacznie. 'Kochasz jego bardziej niż mnie!'. Infantylne. A wymagają ode mnie abym była 'dojrzała'. Phi. Zacznijcie od siebie. Ot, co.
Po spotkaniu z siostrą. Tyle chociaż dobrego... Pogadałyśmy, pogadałyśmy i koniec... Ale samo to spotkanie sprawiło, że chociaż chwilę poczułam się lepiej... Choć chwilkę ;-)
Naprawdę nie obchodzi mnie, czy ktoś tu wejdzie czy nie. Ja z siebie wywalę trochę emocji.